Ks. Marek Sobiłło
Ks. mgr Marek Sobiłło urodził się 25 kwietnia 1976 r. w Łaszczowie. 7 czerwca 2003 r. przyjął święcenia kapłańskie w katedrze zamojskiej z rąk biskupa Jana Śrutwy. Pracował jako wikariusz w parafiach Łukowa (2003-2009), oraz Majdan Sopocki (2009-2011). 28 listopada 2009 r. został przeniesiony z parafii pw. św. Tomasza Apostoła w Majdanie Sopockim do Domu Księży Seniorów w Hrubieszowie w związku z ciężką chorobą nowotworową. Leczył się w tym okresie w Klinice Onkologii i Hematologii Szpitala MSWiA oraz Szpitalu Bielańskim w Warszawie. Zmarł 23 października 2012 r. w Szpitalu przy ul. Jaczewskiego w Lublinie.
Msza św. pogrzebowa odprawiona została w piątek 26 października 2012r. w kościele parafialnym pw. św. Jacka w Horodle, o godz. 13.00 pod przewodnictwem Pasterza Diecezji Biskupa Mariana Rojka, po czym ciało odprowadzone zostało i złożone na cmentarzu parafialnym w Horodle. Śp. Księdza Marka Sobiłło polecajmy w naszych modlitwach Miłosierdziu Bożemu.
Bardzo liczna grupa naszych parafian uczestniczyła w uroczystościach pogrzebowych. Ks. Marek pracując w naszej parafii czynił wiele dobra. By pamięć o tym szybko nie zwietrzała, napisz swoje wspomnienia o tym księdzu.
Śpieszmy się
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego
Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dzwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawde zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno
Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a bedziesz tak jak delfin łagodny i mocny
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłosci
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski

















